W Ministerstwie Sprawiedliwości powstał projekt nowelizacji Kodeksu Karnego nakładający wysokie kary za ingerencje w stan licznika pojazdu. Czy zmiana ma szansę powstrzymać plagę nękającą polski rynek samochodów używanych?

Ministerstwo chce wprowadzić częstsze i bardziej skuteczne kontrole pojazdów pod kątem potencjalnie dokonanych manipulacji przy stanie licznika. Mieliby się tym zająć policjanci oraz diagności.

Kary na poziomie od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności wzbudzają grozę, jednak mamy pewne obawy, czy projekt nie stanie się wyłącznie tzw. „straszakiem”. Wątpliwości budzą bowiem proponowane metody egzekwowania przepisów. Policjanci mają zapisywać stan licznika podczas rutynowych kontroli pojazdów. Dane mają potem wysyłać do CEP. Dokładnie to samo już teraz czynią diagności podczas obowiązkowych badań technicznych pojazdów. Dodatkowe kontrole policji mogą wpłynąć jedynie na marginalne zjawisko regularnego cofania przebiegów co roku, przed każdym przeglądem. W żaden sposób nie będą mieć jednak wpływu na cofanie liczników aut przywożonych do kraju, które stanowią lwią część całego problemu.

W zamian Ministerstwo zamierza zająć się regulacją ingerencji w pojazd, polegających na wymianie licznika. Będzie można to zrobić tylko wtedy, gdy poprzedni licznik przestanie działać. Po dokonaniu wymiany będzie trzeba następnego dnia zgłosić jej fakt w SKP, a następnie w ciągu 10 dni przyjechać na specjalne (płatne) badanie, podczas którego diagnosta sprawdzi poprawność działania licznika. W jaki sposób je sprawdzi? Tego nie ujawniono.

Na pytanie, czy wymiana licznika jest popularną metodą fałszowania przebiegu pojazdu, osoby związane z branżą motoryzacyjną odpowiedzą sobie same. Wiele wskazuje na to, że polskie władze chcą bardzo silnie zaangażować się w walkę z procederem cofania liczników. Za to należy im się pochwała. Niestety póki co brakuje pomysłów, które mogłyby okazać się skuteczne. Ograniczanie skali działalności nieuczciwych sprzedawców pojazdów przypomina więc wysypywanie piasku z piaskownicy za pomocą łyżeczki do herbaty…

żródło: motofocus.pl