Nowa dopłata ma być doliczana do benzyny i oleju napędowego w wysokości 8 gr netto. Uzyskane w ten sposób środki mają trafić do utworzonego Funduszu Niskoemisyjnego Transportu. Z kolei owy fundusz ma wspierać m.in. rozwój transportu ekologicznego (wodorowego i elektrycznego).

Jak podaje portal WysokieNapiecie, ustawą ma się zająć w środę rządowa komisja prawnicza. Po uchwaleniu ustawy w ciągu pół roku opłata emisyjna ma zacząć obowiązywać na stacjach paliw. O sile Funduszu Niskoemisyjnego Transportu, a także Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) będą decydowały również środki dostarczone z akcyzy nałożonej na paliwa transportowe, a także fundusze od Polskich Sieci Elektroenergetycznych oraz opłaty zastępcze od producentów i handlarzy paliwem w przypadku braku odpowiedniego udziału biokomponentów.

Według Ministerstwa Energii, nowa opłata ma przynieść dodatkowe 1,7 mld zł środków dla obu funduszy, które zostaną rozdysponowane na wsparcie inwestycji dotyczących ekologicznych źródeł napędu (w tym biopaliw, stacji tankowania CNG i LNG oraz ładowania pojazdów elektrycznych). Część kwoty ma zostać wykorzystana na badania i rozwój, a także edukację dotyczącą paliw alternatywnych.

Rząd próbuje zachęcić społeczeństwo oraz przedsiębiorców do korzystania z paliw alternatywnych, które mają niższą emisję. Działania te mają doprowadzić do ograniczenia smogu, dlatego środki mają trafiać najpierw do dużych miast, gdzie problem zanieczyszczenia powietrza jest najbardziej odczuwalny, a także… uzdrowisk.

Rząd Morawieckiego wystawiony na próbę

W Polsce nie jest łatwo wprowadzić jakikolwiek nowy podatek, tym bardziej w tak delikatnej dziedzinie rynku jakim jest przemysł naftowy. Niedawno był tego dobry przykład, kiedy rząd PiS próbował przepchnąć wprowadzenie dodatkowej opłaty drogowej, która wynosiła 20 gr na każdy litr paliwa. Ostatecznie po fali krytyki jaka spłynęła na rząd, pomysł nie wszedł w życie. Jak będzie tym razem?

źródło: motofocus.pl