Nabijanie klimatyzacji samochodowej propanem butanem, czyli popularnym gazem LPG to szaleństwo. Trudno inaczej określić tego typu zabiegi, które jednak w ostatnim czasie są coraz częściej wykonywane. Wyjaśniamy, szczegóły sprawy.

Wzrost ceny czynnika – czas kombinatorów

W ostatnim czasie pisaliśmy o gwałtownym wzroście cen tzw. starego czynnika r134a. Sytuacja spowodowała drastyczne zwiększenie się nielegalnego importu tej substancji spoza UE, ale to niejedyna konsekwencja. Według coraz liczniej docierających do naszej redakcji informacji, nasila się proceder napełniania układów klimatyzacji propanem butanem. Wykonują go warsztaty nieświadome związanych z tym zagrożeń lub też świadomie narażające swoich klientów na niebezpieczeństwo. Najwięcej sygnałów pochodzi z zachodniej części kraju i dotyczy używanych aut importowanych zza granicy. Handlarze, wykorzystując LPG do nabicia klimatyzacji minimalizują koszty przygotowania aut do sprzedaży. Niestety przedstawiciele tej grupy społecznej rzadko zastanawiają się nad konsekwencjami oddania w ręce klienta niebezpiecznego auta.

Dlaczego LPG nie nadaje się do klimatyzacji?

Pomysł zastępowania drogich czynników palnym i niebezpiecznym propanem butanem wydaje się absurdalny, ale trzeba zauważyć, że nie wziął się znikąd. LPG rzeczywiście jest w stanie spełniać funkcję czynnika chłodniczego. Innymi słowy, napełniony nim układ klimatyzacji faktycznie działa. O szczegóły spytaliśmy Marcina Gębalę, eksperta ds. technicznych z firmy TEXA Poland:

– LPG składa się z dwóch gazów nisko wrzących tj. z propanu i butanu. Temperatury ich wrzenia różnią się zasadniczo, ponieważ propan przy ciśnieniu atmosferycznym wrze przy temperaturze -42C, butan zaś przy -0,5C. Są to ważne parametry w stosunku do paliwa, którym jest mieszanina, jednakże, w ujęciu możliwego czynnika nie stanowi to większego problemu. Biorąc pod uwagę tylko ten parametr, można by zastosować tę mieszaninę do napełnienia układu klimatyzacji.

Na tym jednak, zalety propanu butanu jako czynnika do klimatyzacji się kończą. Otwiera się za to cała lista wad. Użycie LPG w układzie klimatyzacji jest niebezpieczne dla kierowcy, mechanika obsługującego samochód, a także dla podzespołów pojazdu.

Zacznijmy od najmniej drastycznych szczegółów. Mechanik, nabijający klimatyzację LPG nie posiada nigdy wiedzy, jaką ilość gazu ma podać do układu tak, aby ten był sprawny w każdych warunkach. Z oczywistych względów, nie istnieją żadne tabele, które zawierałyby informacje na ten temat. W większości przypadków układ będzie zatem działał poprawnie przez krótki czas. Kolejnym aspektem jest niebezpieczeństwo uszkodzenia elementów układu klimatyzacji (głównie kompresora) ze względu na niewłaściwe smarowanie. Stosowane oleje PAG i POE są dobrane do R134a lub R1234yf, a nie do LPG.

Mieszanina propanu i butanu jest palną substancją, która może być – podobnie jak benzyna – stosowana do zasilania silnika pojazdu. Samochodowe instalacje LPG tworzone są w taki sposób, by zminimalizować ryzyko wycieku gazu, zarówno ze zbiornika, jak i przewodów dostarczających go do komory spalania. Układ klimatyzacji nie jest tak konstruowany.

– Tak naprawdę żaden układ klimatyzacji nie jest w 100% szczelny, tym samym może dochodzić do gromadzenia gazu w komorze silnika, co może stanowić poważne niebezpieczeństwo dla użytkownika auta. Mieszanina wybuchowa z powietrzem stanowi już nieznacznie powyżej 2% zawartości LPG, prędkość jego spalania dochodzić może do około 50 cm/s, co stanowi poważne zagrożenie zwłaszcza dla silników zasilanych benzyną bądź LPG. – mówi Marcin Gębala.

Oprócz tego warto zauważyć, że w starszych samochodach powszechne jest uzupełnianie ubytków czynnika, ponieważ ulatnia się on ze względu na nieszczelności. Wykorzystanie w tym celu LPG może być szczególnie niebezpieczne.

Największym zagrożeniem w sytuacji, gdy pod maską pojazdu gromadzi się gaz jest wypadek komunikacyjny. Nawet drobna kolizja może zakończyć się eksplozją. Warto zauważyć, że chłodnica klimatyzacji, w której w trakcie pracy gromadzi się duża ilość gazu, umieszczona jest z przodu pojazdu i jest bezpośrednio zagrożona w przypadku stłuczki.

– Ktoś z czytelników powiedziałby „spokojnie, przecież do dziś urządzenia AGD napełniane są na przykład propanem i nic się nie dzieje”. Można odpowiedzieć- „tak to prawda, ale zazwyczaj nie jeździmy do pracy lodówką…” – pointuje Marcin Gębala.

Klimatyzacja z LPG – niebezpieczeństwo dla mechaników

Obsługa samochodu, w którym wcześniej zastosowano LPG zamiast czynnika chłodzącego wiąże się z ryzykiem dla mechanika. Zwłaszcza, jeśli nie jest on świadom tego, jaki gaz krąży w układzie klimatyzacji. W przypadku operacji odzyskania „czynnika” z układu w szczelnie zamkniętym pomieszczeniu, ryzyko może być naprawdę duże.

Aby zabezpieczyć się przed skutkami opisywanego procederu, warsztaty powinny posiadać tzw. identyfikator czynnika chłodniczego, czyli urządzenie zewnętrzne, które można podłączyć do posiadanej, kompatybilnej z nim stacji klimatyzacji. Taki identyfikator jest zaprojektowany co prawda do wykrycia czy mamy do czynienia z jednym z dwóch czynników – R134a lub R1234yf. Jeżeli jednak nie wykrywa żadnego z nich, można stwierdzić, że w układzie znajduje się niewłaściwa i potencjalnie niebezpieczna substancja.

Zestaw identyfikatora czynnika marki TEXA, kompatybilny ze stacjami do obsługi klimatyzacji z linii KONFORT

Nawet, gdy mechanik wie, że w układzie klimatyzacji znajduje się propan butan, obsługa pojazdu wiąże się z wieloma niedogodnościami. W myśl obowiązujących przepisów prawa, gaz nieznanego składu musi zostać oddany do utylizacji do odpowiedniej jednostki, która taką utylizację prowadzi. Fakt ten powinien być potwierdzony uzyskaniem odpowiedniego dokumentu. Cała procedura może okazać się długotrwała i wyczerpująca, a jej niedopełnienie jest działaniem nielegalnym.

Jak odebrać LPG z układu klimatyzacji?

Na chwilę obecną dopuszczone są dwie  metody odzysku gazu z instalacji.

– Pierwsza z nich wykorzystuje specjalne urządzenie – tzw. rekuperator (w dużym uproszczeniu kompresor przetaczający gaz z układu do specjalnej jednorazowej butli oddawanej do utylizacji wraz z gazem). Druga przewiduje wykorzystanie specjalnej butli wraz z opakowaniem termicznym oraz suchego lodu (zestalonego dwutlenku węgla w postaci kostek). Procedura przewiduje podłączenie przewodu butli bezpośrednio do układu, umieszczenie butli w opakowaniu termicznym, a następnie zasypanie jej suchym lodem. Temperatura sublimacji suchego lodu wynosi blisko -78C, co pozwala na skroplenie gazu w butli i przepływu do niej przeważającej jego części, na zasadzie naczyń połączonych. Należy pamiętać, że metoda ta niesie ze sobą pewne ryzyko, mianowicie sublimujący dwutlenek węgla wypiera tlen, co może prowadzić do bardzo poważnych zaburzeń oddechowych. – opisuje Marcin Gębala z firmy TEXA.

.

Wzrost ceny czynników chłodniczych w znacznym stopniu utrudnia powstrzymanie procederu wykorzystania LPG do obsługi klimatyzacji. Osoby, które dopuszczają się takiej działalności zdając sobie sprawę z potencjalnego zagrożenia, prawdopodobnie zweryfikują swoje podejście dopiero, gdy z ich winy zdarzy się poważny wypadek. Tych, którzy wykonują podobne operacje nie wiedząc o możliwych konsekwencjach, polecamy w miarę możliwości uświadamiać.

źródło: motofocus.pl