Tym razem sprawa nie dotyczy odkrycia kolejnych wadliwych silników z oprogramowaniem fałszującym. Problem jest bardziej przyziemny, ale bardzo palący, a grupa Volkswagen nie wie, jak może go rozwiązać.

5624bbe115760moto

Problem dotyczy rynku w Stanach Zjednoczonych – zgodnie z postanowieniami tamtejszych sądów wszystkie samochody objęte aferą Dieselgate powinny zostać naprawione lub zniszczone do czerwca 2019 r. W innym wypadku grupa VAG spotka się z koniecznością płacenia wysokich kar pieniężnych. Zanim jednak pojazdy te trafią do warsztatów fabrycznych, w celu wymiany wadliwego oprogramowania, muszą one zostać odkupione od dotychczasowych właścicieli. Firma na bieżąco wysyła do swoich klientów oferty wykupu i do tej pory wydała na ten cel ponad 7,5 miliarda dolarów.

Jak się okazuje, bardzo dużym problemem jest brak możliwości zorganizowania odpowiednio dużych parkingów dla odkupywanych samochodów – obecnie jest to aż 37 lokalizacji, wśród których jest na przykład kalifornijska pustynia, stare tereny pofabryczne albo stadiony futbolowe…

Naprawione samochody będą mogły trafić z czasem na rynek wtórny i wszystko wskazuje na to, że będą oferowane w konkurencyjnych cenach – ostatecznie będą to wówczas samochody kilkuletnie, z przeszłością. Na pewno w utrzymaniu ich idealnego stanu nie pomoże im przymusowy kilkumiesięczny postój na jednym z wielkich parkingów. Poza tym, jak wynika z badań, samochody ze zaktualizowanym oprogramowaniem dysponują mniejszą mocą. O tym niewątpliwie koncern będzie musiał poinformować nowych klientów.

Grupa Volkswagena nie musi podejmować podobnych działań w Europie, ponieważ spotkała się tu ze znacznie mniejszymi sankcjami. Oczywiście, w niektórych krajach europejskich toczą się procesy z pojedynczymi klientami – na przykład w Polsce i Niemczech (opisywaliśmy te sytuacje w naszych poprzednich artykułach), jednak nie jest to aż tak szeroko zakrojona akcja jak w przypadku Stanów Zjednoczonych. Nie musimy się bać, że stadion ulubionego klubu piłkarskiego zamieni się w parking.