W PRLu straszono dwiema rzeczami – czarną Wołgą, bo rzekomo miała porywać dzieci, i Syreną, bo psuła się na potęgę. Uchodziła za konstrukcję średniej jakości, jednak przez lata produkcji zdobyła sobie opinię pojazdu kultowego. Dzisiaj stare Syreny można spotkać jedynie na zlotach pojazdów zabytkowych, jednak istnieje pewna firma, która postanowiła dać tym samochodom nowe życie na miarę naszych czasów,

Pierwszy polski samochód

Syrena uznawana jest za pierwszy polski samochód – od projektu, przez konstrukcję, aż do budowy zajmowali się nim tylko Polacy. Wyjątkowo nie skorzystali z licencji motoryzacyjnych oferowanych przez sąsiadów – postanowili zacząć od zera. Głównym powodem była chęć wypuszczenia z Fabryki Samochodów Osobowych pojazdu małego, z niewielką pojemnością i bardziej dostępnego dla Polaków.

Kwestie finansowe zadecydowały, że tak czy inaczej w produkcji Syreny wykorzystywano części pochodzące z samochodów Warszawy, a niektóre z elementów wyposażenia „królowej szos i częściej poboczy” produkowano w … fabryce maszynek do mielenia mięsa. Produkcję pierwszych Syren, później oznaczonych cyfrą 100, rozpoczęto w marcu 1957 r. Jednostką napędową był dwusuwowy, 2-cylindrowy silnik o pojemności 746 cm3, o mocy maksymalnej 27 KM generowanej przy 3800 obr./min. W konstrukcji zastosowano 4-biegową, niezsynchronizowaną skrzynię biegów. Prędkość maksymalna Syreny 100 wynosiła szalone 100 km/h, a mały silnik spalał duże ilości paliwa – około 8,5 l/100 km.

Od samego początku zdawano sobie sprawę z niedoskonałości Syren i starano się wprowadzać zmiany. Modele oznaczane kolejnymi numerami, w odróżnieniu od pierwowzoru, posiadały inny układ paliwowy, zawieszenie, wygląd zewnętrzny. Zwiększenie mocy silnika nastąpiło dopiero w modelu 103 – dzięki modyfikacjom Syrena mogła jechać nawet 105 km/h! Model następny to już całkiem nowy silnik o mocy 40 KM, to też ostatnie „kurołapki” produkowane w FSO. Model 105 produkowany był już w Fabryce Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białej. W ich przypadku zastosowano nowinkę, jaką był dwuobwodowy układ hamulcowy. W 1975 r. zaczęto produkować Syreny 105 Lux, które w ramach ekskluzywnego wyposażenia mogły się pochwalić fotelami z regulacją kąta oparcia oraz kołpakami. 

Syrena doczekała się także wersji rolniczych (R20) oraz wersji furgon (Bosto). Miała okazję też wystąpić po raz pierwszy w 1960 r. jako samochód rajdowy podczas legendarnego rajdu Monte Carlo. Udało jej się tam nawet osiągnąć całkiem dobry wynik, ponieważ dojechała do mety – co nie udało się prawie połowie startujących. Wyposażeniem dodatkowym, w jaki uzbrojono rajdówkę, były dodatkowe reflektory i tyle części zamiennych, ile pomieścił bagażnik i tylne siedzenia.

Syrena w nowym wydaniu

Nowe życie Syrenom postanowiła dać firma AMZ-Kutno w połączeniu swoich sił z Polfarmex S.A. Pomysłodawcy kierowani najprawdopodobniej sentymentem zapragnęli odrodzenia polskiego cudu techniki. Historia kutnowskiej Syreny sięga 2012 r. kiedy to uruchomiono pracę nad prototypem – zaprezentowano go w 2014 r., rok później przeprowadzono testy drogowe. Wydarzenia nabrały rozpędu wraz z pojawieniem się w 2017 r. samochodu Vosco S106 z silnikiem spalinowym. Był to mały, miejski pojazd wyposażony w silnik o pojemności 1398 cm3 połączony z 5-biegową skrzynią.

W tym samym roku rozpoczęto prace nad samochodem Vosco S106EV – pojazd wyposażony w silnik elektryczny. Jego premiera miała miejsce w marcu 2019 r. Projekt ten wsparty został kwotą ponad 4,6 mln z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Obecnie głównym podmiotem zajmującym się Syrenką w nowej odsłonie jest Polfarmex S.A., który powołał do życia spółkę Fabryka Samochodów Osobowych Syrena S.A. w Kutnie. Firma jest w trakcie rozbudowywania swojej fabryki, w której w przyszłości wprowadzone zostaną zautomatyzowane procesy produkcyjne. W chwili obecnej wszystko odbywa się ręcznie.

– Samochód Vosco S106EV może przejechać ok. 250 kilometrów na jednym ładowaniu w trybie NEDC, wyposażony został w baterie o pojemności 31,5 kWh. Moc silnika ciągła wynosi 115kW, natomiast maksymalna 175kW. Moment obrotowy wynosi 450Nm – wylicza Damian Woliński, projektant w Fabryce Samochodów Osobowych Syrena Kutno.

W 2018 r. rozpoczęto proces homologacyjny auta spalinowego. Nie był to proste zagadnienie, jednak ostatecznie zakończyło się ono sukcesem. Ostatnim polskim samochodem, który uzyskał homologację drogową był Polonez.

– Podczas procesu homologacji zdecydowanie najtrudniejszym i najbardziej dramatycznym
momentem był crash test przeprowadzony na naszym samochodzie Vosco S106. Wiele
trudności spotkało nas także podczas niektórych badan homologacyjnych, które zmuszeni
byliśmy wykonać poza granicami kraju, ponieważ polskie instytuty nie posiadały wówczas
wszystkich akredytacji związanych z badaniami homologacyjnymi. – powiedział Woliński.

Elektryczna Syrenka może pochwalić się sporym zainteresowaniem. Niektórych interesują także kwestie napraw pojazdów Vosco, które jeździć będą po drogach.

– Ludzie dopytują o sprzedaż i cenę, jednak na ten moment nie możemy podać
takich danych. Będzie to możliwe po zbudowaniu prototypowej serii 10 pojazdów
elektrycznych. – opowiada Damian Woliński – W temacie serwisowania prowadzimy dyskusje z naszymi partnerami. Ostateczna decyzja zależy od wielu czynników oraz potencjalnej współpracy z innymi firmami.

Fabryka Samochodów Osobowych Syrena w Kutnie powstała, by zaprojektować oraz wprowadzić do małoseryjnej produkcji auta, nawiązujące swoją stylistyką do kultowych polskich marek: Syrena, Polonez, Nysa, Mikrus, Warszawa. To jednak nie są jedyne plany firmy.

– W 2020 r. planujemy wprowadzić nowy design nadwozia Vosco S106EV i budowę 5 nowych pojazdów z odświeżonym wyglądem. Na październik przyszłego roku mamy także zaplanowane badania homologacyjne naszego elektryka – informuje projektant samochodów.